3.2.14

Czaszka z Zealand.




 Czaszka została odkryta w miasteczku Olstykke, na duńskiej wyspie Zealand w lipcu 2007 roku. Wydarzyło się to podczas wymiany starych rur kanalizacyjnych. Poza czaszką nie natrafiono na resztki szkieletu, który mógłby do niej pasować.


 
  Przy zastosowaniu datowania metodą C-14 w Instytucie Nielsa Bohra w Kopenhadze ustalono, że istota ta żyła jeszcze w latach 1200- 1280. Dzięki innym przesłankom z miejsca wykopalisk oszacowano, że czaszka musiała zostać tam zakopana dopiero po roku 1900, ale jej dobry stan wskazywał na to, że nie pozostawała w ziemi dłużej niż około 20 lat.

Mieszkańcy wyspy uważają, iż czaszka, o której krążyły na wyspie legendy, musiała należeć do istoty, o której mówiono, że była członkiem tajnego stowarzyszenia. Czaszka duńskiej wyspy Zealand jest o 50% większa od ludzkiej. Z rozmiaru oczodołów można wnioskować, że istota ta była przyzwyczajona do ciemności, być może żyjąc pod ziemią lub na planecie w której panowały ciemności.

30.1.14

Kule Orbs. Czym są te tajemnicze obiekty?

  Kule orbs to okrągłe plamy pojawiające się zarówno na zdjęciach wykonanych techniką cyfrową, jak i aparatami formatu 35 mm. Po raz pierwszy zauważono je na zdjęciach wykonywanych z użyciem flesza na początku dwudziestego wieku, kiedy to brano je za omyłkowe naświetlenie kliszy bądź wady aparatu. Okazało się jednak, że aparaty fotograficzne były coraz doskonalsze, a te kule wychodziły na zdjęciach cały czas.



  Powiązanie ze zjawiskami niewyjaśnionymi.
  Jedne z pierwszych fotografii orbs zostały zrobione na cmentarzu na początku lat 90. XX wieku przez amerykańskich łowców duchów. Łowcy twierdzili, że to dusze zmarłych, które unosiły się nad grobami. Kolejne orbs zostały sfotografowane w nawiedzonych przez duchy miejscach, co sugerowałoby, że mogła to być forma energii związanej ze zjawiskami paranormalnymi. Przez wiele lat utrzymywano, że orbs były wynikiem aktywności paranormalnej. Niektórzy badacze próbowali jednak dowieść, że latające kule to zupełnie coś innego. Grupa angielskich eksperymentatorów udowodniła, że w zależności od typu aparatu fotograficznego uzyskuje się orbs innego koloru i o odmiennej strukturze. A na dodatek, podobne efekty powstają, kiedy w powietrzu pojawią się kurz lub wilgoć.


 


Hipoteza z fleszem.

  Ciekawe jest to, że kompletnie błędna okazała się hipoteza, że można je zauważyć tylko i wyłącznie w świetle flesza. Teraz wiemy, że orbs faktycznie częściej wychodzą na zdjęciach z użyciem flesza, ale nie jest to regułą. Ta sprawa jest tym bardziej ważna, że wydaje się, że orbs są wtedy widoczne, kiedy chcą. Analiza filmów nie pozostawia wątpliwości, że ich ruch jest wynikiem inteligentnego prowadzenia, nie jest przypadkowy.

Rodzaje orbs.

  Kule orbs towarzyszą człowiekowi od momentu urodzenia aż do śmierci. Są obecne w ważnych momentach życia, jak chrzest czy ślub, ale także w zupełnie błahych, jak zabawa z psem na działce. Okazało się szybko, że nazywanie wszystkich tajemniczych kul mianem "orbs" jest zbyt dużym uproszczeniem. Niektóre są półprzezroczyste i ledwo widoczne, inne gęste i sprawiają wrażenie, jakby były zrobione z jakiejś plastycznej materii. Kule orbs posiadają coś w rodzaju powierzchni, a nawet niektóre z nich mają na sobie ciemną plamkę. Poruszają się w powietrzu, potrafią przelatywać przez ściany i chyba każdy rodzaj materii. Ciekawe jest to, że te dziwaczne kule znakomicie widzą zwierzęta, a zwłaszcza koty.

Teorie z piktogramami.

Można wysuwać różne hipotezy odnośnie kul świetlnych: są siłą sprawczą stojącą za powstawaniem piktogramów; są przyciągane z nieznanego miejsca w okolice pojawienia się piktogramów za sprawą rzekomej energii ich kształtów (a więc nie ma znaczenia czy piktogram jest "autentyczny" czy wykonany przez człowieka); są bezpośrednim "produktem" powstałym w wyniku stworzenia piktogramu; nie mają związku z piktogramami- ich pozorna wzmożona aktywność w tych okolicach jest wynikiem starannej obserwacji okolicznych pól.

Jeden z lepszych filmów przedstawiający zjawisko zwane Orbs.





22.1.14

Księga, której nie powinniśmy czytać. cz.1

  Jeden z najbardziej ukrywanych przed nami apokryfów to Księga
Henocha, po hebrajsku nazywany wtajemniczonym. Według Mojżesza jeden z praojców narodu żydowskiego, syn Jereda, od tysięcy lat pozostaje w cieniu swojego syna Matuzalema który po hebrajsku nazywany był
"człowiek pocisku", który rzekomo dożył do 969 lat. Henoch żył w tak wielkiej przyjaźni z Bogiem, że Pismo Święte mówi, iż nie umarł, ale został zabrany do Nieba na ognistym rydwanie. Dobrze się stało, że pozostawił po sobie kronikę, z której można odczytać informacje dotyczące ówczesnej wiedzy z dziedziny astronomii, uzyskujemy informacje o pochodzeniu bogów, oraz szczegóły dotyczące "grzechu pierworodnego". Gdyby sprawy potoczyły się zgodnie z wolą ojców Kościoła, to wówczas nikt nigdy nie dowiedziałby się o istnieniu Księgi Henocha. Tymczasem los sprawił, że zwierzchnicy wczesno etiospkiego Kościoła włączyli kronikę Henocha do swego kanonu!
  Wiadomość o tym dotarła do Europy w pierwszej połowie XVII stulecia, lecz dopiero w 1773 r. brytyjski podróżnik i badacz afrykańskiego kontynentu J. Bruce przywiózł do Anglii jeden egzemplarz Księgi Henocha. W następnych latach były w obiegu jej łacińskie odpisy, które nie przedstawiały jednak dużej wartości. W 1855 r. dokonano we Frankfurcie pierwszego niemieckiego przekładu tej księgi. W międzyczasie odkryto fragmenty bardzo wczesnych zapisów, sporządzonych w języku greckim. Po porównaniu tekstu etiopskiego z greckim zgodnie zaopiniowano, że ich treść jest autentyczna.
  Chciałbym przedstawić fragmenty Księgi Henocha, ale jednocześnie dać nowy impuls do ich ścisłej interpretacji.

 
"Wprowadzono mnie do nieba. Wszedłem weń i zbliżałem się do muru zbudowanego z krystalicznych kamieni i otoczonego językami płomieni; mur ten napawał mnie lękiem. Wstąpiłem w te smugi ogniste i zbliżałem się do domu ogromnego, zbudowanego z krystalicznych kamieni. Ściany owego domu podobne były do podłogi wyłożonej kryształowymi płytkami, a jego podwalina była również z kryształu. Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby. Morze ognia okalało jego ściany, a wrota płongły ogniem".
 
Bardzo proszę każdego z nas, aby na swój sposób zinterpretował ten przytoczony fragment. Natomiast przytoczę interpretację słynnego pisarza Danikena:

 
 
" Sądzę, jestem prawie pewien, że Henoch został przetransportowany promem kosmicznym z Ziemi do statku-bazy umieszczonej na orbicie okołoziemskiej. Połysk metalowej powłoki pojazdu kosmicznego robił na nim wrażenie, że jest "zbudowany z krystalicznych kamieni". Przez żaroodporny sufit ze szkła pancernego mógł widzieć gwiazdy i meteoryty oraz rozbłyski dysz sterujących mniejszych pojazdów kosmicznych. ("Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby.") Henoch widzi również jaskrawo błyszczącą ścianę pojazdu kosmicznego, zwróconą w kierunku Słońca. A może wprowadzały go w zdumienie oślepiająco jasne smugi wyrzucane z dysz hamujących rakiet? Na pewno opanował go strach na myśl, że będzie musiał wejść w ten ogień. Jednak w kilka chwil później ogarnęło go jeszcze większe zdumienie, gdy odczuł, że wnętrze "domu" jest "zimne jak śnieg". Naturalnie nasz reporter Henoch nie miał pojęcia o możliwości wyrównywania ciśnienia i klimatyzacji pomieszczeń, dziedzinach techniki opanowanych już przez przybyszów z Kosmosu".
 
  Pamiętajmy czym jest Apokryf. Apokryf (gr. ἀπόκρυφος, ápókryphos – ukryty, tajemny) – określenie używane obecnie głównie w kontekście ksiąg o zabarwieniu religijnym z okresu przełomu naszej ery, które Kościół Katolicki uważa za nienatchnione, w szczególności to księgi niewchodzące w skład Biblii. W kolejnej części zostanie przytoczony fragment spotkania z Najwyższym, oraz skąd wiedział Henoch jak wygląda układ słoneczny.
Źródło: " Mój świat w obrazach" Erich von Daniken
               Wikipedia: definicja apokryfu 
 


15.1.14

Płyta nagrobna z Palenqué

 
  Palenqué (Palenque) – miejscowość położona w stanie Chiapas w Meksyku. W odległości ok. 7 km od niej w 1746 r. odkryto ruiny
miasta Majów. Największy jego rozkwit przypada na okres od połowy VII do końca VIII wieku.

  Wśród ruin największą sensacją stała się tzw. Świątynia Inskrypcji. Zbudowana została na piramidzie schodkowej o wysokości 16 m złożonej z dziewięciu stopni. Szerokość świątyni wynosi 23,4 m. Wejścia do niej mieszczą się pomiędzy sześcioma filarami ozdobionymi dawniej postaciami wykonanymi ze stiuku. Nogi postaci wykonane były w formie głów węży (do dnia dzisiejszego pozostały jedynie fragmenty tej dekoracji). Po obu stronach wejścia wykuto 620 hieroglifów, od nich pochodzi nazwa świątyni. Stromy dach świątyni zwieńczony był ażurowym grzebieniem. Podczas prac archeologicznych prowadzonych w latach 1942 – 1952 we wnętrzu świątyni odkryto przejście do krypty grobowej (odkrycia dokonał w 1946 r. archeolog A. Ruz Lhuiller. Przejście zasypane było gruzem, prace oczyszczające trwały dwa lata). Krypta grobowa zbudowana została poniżej poziomu podstawy piramidy. Schody łączące kryptę ze świątynią to dwa biegi po 26 i 23 stopnie. W dolnej części tej wewnętrznej klatki schodowej znaleziono 6 szkieletów ludzkich (najprawdopodobniej zabitych podczas ceremoniału pogrzebowego) i naczynia i dary. Wejście do krypty zamyka płyta kamienna w kształcie trójkąta. Sama krypta ma wymiary 9 x 3 m i wysokość 6,6 m. Ściany krypty są ozdobione stiukowymi dekoracjami przedstawiającymi dziewięć postaci kapłanów lub jak sądzą inni badacze bóstw nocy. Wewnątrz krypty znaleziono sarkofag z szkieletem Pacala Wielkiego, władcy Palenqué. Twarz władcy przesłonięta była jadeitową maską. W sarkofagu znaleziono także wykonane z jadeitu ozdoby (bransolety, pektorał). Ściany sarkofagu pokrywają hieroglify z datą 633. Płyta wierzchnia pokryta jest reliefem wyobrażającym postać mężczyzny spoczywającego na masce boga ziemi i śmierci. Wykuty wizerunek ptaka Moan symbolizuje śmierć. Mężczyzna spogląda na krzyż Majów zakończony ciałami węży. Obramowanie reliefu wykonane zostało jako pas z wyobrażeniami Słońca, Księżyca, planety Wenus i sześciu głów ludzkich. Wnętrze sarkofagu z wnętrzem świątyni stojącej na szczycie piramidy łączyła gliniana rura w kształcie węża. Nie wiadomo, czy był to kanał wentylacyjny czy też symboliczne połączenia świata zmarłych i żywych. Wedle innej znanej interpretacji płaskorzeźba przedstawia mężczyznę w rakiecie. ŹRÓDŁO: Wikipedia.

Świątynia Inskrypcji z grobem Pacala el Grande wewnątrz.
  Meksykański Archeolog dr Alberto Ruiz Lhullier, 15 czerwca 1952 roku do tarł do tajemniczej komnaty w której znajdowała się krypta, a na jej podłodze ogromna płyta: 3,80 m długości,2.20 m szerokości i 25 cm grubości. Ważyła prawie 10 ton i przykrywała 20 tonowy sarkofag.
Wejście do krypty grobowej Pacala wewnątrz Świątyni Inskrypcji

  W roku 1968 płyta ta zdobyła światowy rozgłos. Swoją niezwykłą popularność zawdzięcza takiemu znakomitemu badaczowi tajemnic świata, jakim jest Erich von Daniken.



  Szwajcarski badacz przeprowadził techniczną interpretację reliefu w książce “Wspomnienia z przyszłości”:

  (…)”Oto siedzi jakaś ludzka istota z pochylonym do przodu tułowiem,w pozycji kierowcy rajdowego,a jej pojazd każde współczesne dziecko zidentyfikuje jako rakietę.Wehikuł jest z przodu spiczasty,następnie widać na nim dziwaczne,żłobkowate wybrzuszenia,podobne do rur ssących,potem rozszerza się,a na ogonie pojawia się płomień.Pochylona do przodu istota obsługuje rękami szereg nieznanych bliżej przyrządów kontrolnych,a piętę lewej stopy trzyma na czymś w rodzaju pedału.Ma na sobie ubiór stosowny do wykonywanego zajęcia: krótkie spodnie w kratkę z szerokim pasem,kurtka z modnym japońskim wycięciem pod szyją i dobrze dopasowane ściągacze na rękach i nogach.Na tle analogicznych wizerunków byłoby dziwne,gdyby na rysunku brakowało skomplikowanego kapelusza.Jest on rzecz jasna obecny w postaci antenkowego nakrycia głowy z wybrzuszeniami i rurkami.Pozycja ciała dokładnie ukazanego kosmonauty sygnalizuje prace,a kosmita uważnie wpatruje się w aparat wiszący tuż przed jego twarzą.Kabina astronauty oddzielona jest przegrodą od tylnej części pojazdu,gdzie dostrzec można równomiernie rozłożone skrzynki,koła,punkty i spirale”(…).

 
Ericha von Dänikena poparł dr Wolfgang Briegleb i prof. Siegfried Ruff z Niemieckiego Instytutu Doświadczalnego Lotnictwa i Kosmonautyki w Bonn.
 



Dwaj specjaliści od astronautyki wydali opinię:

“Jednym z wywierających największe wrażenie wizualnych dowodów tezy Dänikena zdaje się być płyta nagrobna z Palenqué. Ktoś,kto stwierdzi,że umieszczony na niej wizerunek nie przypomina stylizowanej kapsuły Wostoka lub Gemini,zaprze się świadectwu własnych oczu.Postawa ciała przedstawionej na reliefie męskiej postaci ma sens tylko wtedy,gdy działa na nie przyśpieszenie w kierunku klatka piersiowa-plecy,spowodowane siłą ciążenia albo,zgodnie z twierdzeniem Dänikena,ciągiem rakiety.A to,że hipotetyczny pilot wygląda pozornie niezgrabnie i bez wdzięku,nie robi już na nas wrażenia”.


  Płytą nagrobną z Palenqué zajęli się ponadto amerykański inżynier lotnictwa John Sanderson i węgierski inżynier László Tóth.Opierając się na wiedzy o lotach kosmicznych ,doszli do identycznego wyniku jak Erich von Däniken.Oni także dopatrzyli się w kamiennym wizerunku postaci astronauty !


  Mity ludów z całego świata głoszą, że życie zrodziło się w odległym Wszechświecie. To właśnie stamtąd mieli przybyć na Ziemię mitologiczni bogowie, stwórcy naszej planety.


 
 

9.1.14

Tajemnica muru Inków - Sacsayhuaman

  Tysiące lat temu, w epoce owianej tajemnicą, o której nie ma żadnych pisemnych świadectw, na ziemi musiały działać wszechmogące istoty. Nie wiemy, kim były ani skąd przybyły, ale ich ślady istnieją i są świadectwem niepojętej techniki.



  Twierdza Inków Sacsayhuaman jest położona na wysokości około trzech i pół tysiąca metrów ponad peruwiańskim miastem Cuzco. Bez wątpienia jej konstruktorami byli Inkowie, gdyż znamy ich sposób wznoszenia budowli z zaokrąglonych kamieni ciosowych. Jest on charakterystyczny dla całego państwa Inków. Ponad twierdzą położony jest potężny krąg kamienny. Może niegdyś służył jako kalendarz. Mogą to być także fundamenty pod budowę wielkiej wieży. Przez rozpadliny i jaskinie dostajemy się na platformy i znajdujemy się niespodziewanie przed mistrzowsko wyciosanymi kamiennymi kolosami. Nie ma w nich porządku, nie ułożono z nich murów, monolity nie zostały poukładane jedne na drugich. Ku sobie chylą się gołe ściany skalne. Precyzyjnie odmierzone kąty kończą się raptownie w skale naturalnej. Masa obrobionych skał to części niepojętej mozaiki. Wszystkie bloki były poddane obróbce. Nie wmówi mi żaden wędrowny kaznodzieja-archeolog, że to kochana matka natura wyczarowała prostokątne krawędzie skał tak dokładnie wyszlifowała ich powierzchnie i dla czystej rozrywki ustawiła w plenerze olbrzymie kamienne fotele. Jest tam blok kamienny wysokości ośmiu metrów, który wygląda, jakby był odlany z masy betonowej. Można by pomyśleć, że oszalowanie z desek zdjęto z niego zaledwie przed kilkoma dniami. Tylko że to nie jest beton. Jak wszystkie pozostałe bloki, ten też jest z granitu. Skałę naturalną można łatwo rozpoznać. Ostre jak nóż, wypolerowane stopnie biegną wzdłuż ścian głazu. Potężny blok ustawiony jest do góry nogami. Stopnie biegną od góry do dołu. Dowodzi to, że ten kolos skalny był niegdyś częścią większego obiektu. Jaki był to obiekt? Tego nie wiemy. Pewne jest tylko, że ktoś tu bawił się skałami jak my klockami. Stwierdzono także, że te zadziwiająco obrobione kamienie były tu już wtedy, kiedy na peruwiańską wyżynę dotarli hiszpańscy zdobywcy.


 
  Nieznani wszechmogący musieli dysponować możliwościami technicznymi, które pozwalały im na przecinanie całych skał. Dopiero później, o wiele później, Inkowie wykorzystali do swoich celów już obrobione masy skalne. Użyli fantastycznie pociętych skał do wzniesienia swych świątyń, w których oddawali cześć bogom - nawiasem mówiąc, wszyscy ci bogowie przybili z kosmosu. Wodza Inków zawsze czczono jako "syna słońca". Uważał on się za potomka tych tajemniczych istot, które niegdyś odwiedziły ziemię i nauczały ludzi.
Mur Inków Sacsayhuaman


   Źródło:Wybrane teksty i rysuki "Śladami wszechmogących" Erich von Däniken